jak uniknąć efektu jo-jo

Jak uniknąć efektu jo-jo?

No cóż, dietę mamy już za sobą, schudliśmy tyle, ile chcieliśmy, a tu nagle po dwóch tygodniach dżinsy znowu nie pasują. Może to ten nowy proszek do prania tak działa i ubrania się wstępują? Niestety nie… Po prostu znowu przybieramy na wadze – w skrócie dopadł nas efekt jo-jo. Jak uniknąć efektu jo-jo?

Wysokokaloryczna dieta, a w szczególności ta, która obfituje w tłuszcze zwierzęce, wpływa niekorzystnie na masę naszego ciała. To akurat bardziej niż oczywiste.

Jednakże to, że gromadzenie mniejszej lub większej ilości tłuszczu może zależeć od składu flory bakteryjnej w naszym jelicie, nie jest już tak oczywiste, gdyż to wiedza znana dopiero od kilku lat.

Flora bakteryjna, a efekt jo-jo

Każdy z nas ma swoją florę bakteryjną, ale każda z nich jest nieco inna. Podczas gdy normalnie spotykane bakterie w jelitach powinny dbać o nasze zdrowie i prawidłową pracę jelit, u niektórych osób znajdują się bakterie, które ich po prostu tuczą!

Badacze wciąż analizują tajemnicze związki pomiędzy naszym mikrobiomem, a tempem metabolizmu i co chwila wyciągają zaskakujące wnioski. Okazuje się, że za powrót do poprzedniej wagi, czyli efekt jo-jo, mogą być odpowiedzialne bakterie w naszym jelicie.

Otyłe jelita to powód efektu jo-jo

Jako jedni z pierwszych potwierdzili to naukowcy Eran Elinav i Eran Segal z Departamentu Immunologii Instytutu Naukowego Weizmanna w Izraelu.

Uczeni pod lupę wzięli mysz oraz jej mikrobiom jelitowy podczas normalnej i wysokokalorycznej diety.

Okazało się, że pod wpływem nieprawidłowej (wysokokalorycznej) diety, skład bakterii jelitowych zmienił się na “otyły” i odchudzenie myszy okazało się nie lada wyzwaniem. Wprawdzie straciła ona na wadze, ale po krótkim czasie znowu przytyła.

Uczeni stwierdzili więc, że to właśnie zmiana składu mikrobów jelitowych jest związana z otyłością i to właśnie ona odpowiada za efekt jo-jo.

Naukowcy zidentyfikowali niemalże 800 różnych genów bakteryjnych, które były aż nadto aktywne, gdy myszy karmiono wysokokaloryczną żywnością. Geny te pozostawały aktywne nawet wtedy, gdy myszy przeszły na normalną dietę.

Wtedy również naukowcy zauważyli, że dieta o bogatej zawartości tłuszczu obniżała zawartość flawonoidów dostarczanych z pokarmem, a w szczególności dwóch – apigeniny (występującej w pietruszce, tymianku, rumianku i czerwonej papryce) oraz naringeniny (występującej w soku z grejpfruta i dojrzałych nasionach brzoskwiń).

Co najciekawsze – po uzupełnieniu diety obydwoma tymi związkami udało się uczonym zatrzymać efekt jo-jo u myszy!

Flawonoidy na walkę z efektem jo-jo

Flawonoidy to związki pochodzenia roślinnego. Ich dobroczynny wpływ na nasz organizm jest znany od bardzo dawna. Działają przeciwzapalnie, chronią przed promieniowaniem, pomagają utrzymać młody wygląd skóry oraz spowolniają proces starzenia się organizmu.

Flawonoidy mają także działanie przeciwutleniające, przeciwnowotworowe, antyagregacyjne, przeciwmiażdżycowe, detoksykujące, przeciwarytmiczne oraz obniżające ciśnienie krwi.

Do tej pory udało się poznać i opisać około 4 tysiące związków flawonoidowych, które występują w liściach, kwiatach, owocach i nasionach roślin. Są one najczęściej barwnikiem, który nadaje roślinom i owocom różne kolory.

Powinniśmy zatem jeść możliwie jak najwięcej produktów zawierających flawonoidy. Szacuje się, że zachodnie społeczności (w tym Polska) dostarczają codziennie od 50 do 800 mg flawonoidów, podczas gdy wschodnie społeczności (np. Azja) dostarczają ich prawie 3-krotnie więcej, bo aż 2g!

To bakterie decydują, kim jesteśmy i będziemy

Niedawno po raz pierwszy neurobiolodzy udowodnili, że to właśnie bakterie jelitowy mówią mózgowi, jakiego wyboru ma on dokonać przy stole. Wiele wskazuje więc na to, że jesteśmy lub będziemy tym, czy nasz mikrobiom chce, abyśmy byli.

Mikrobiom – czyli wszystkie bakterie, wirusy oraz grzyby, które nas zasiedlają może decydować o tym, jak bardzo jesteśmy podatni na choroby i jak szybko wracamy do zdrowia w przypadku zachorowania.

Mikrobiom wpływa także na wiele innych rzeczy, takich jak sen, reprodukcję, a nawet nasze zachowanie!

Flora bakteryjna w jelicie pomaga przyswoić składniki dostarczane z żywnością oraz wzmacnia nasz układ odpornościowy. Uboga flora bakteryjna może mieć daleko idące konsekwencje, takiej jak rozwój alergii i stanów zapalnych, chorób metabolicznych (cukrzyca, otyłość), a także zaburzeń psychicznych (depresja).

Bakterie nie tylko troszczą się o prawidłowe strawienie posiłku, ale także o nasz nastrój. Badania wykazały, że flora bakteryjna produkuje wiele substancji, które mają bezpośrednie oddziaływanie na mózg, np. serotoninę, której brak odpowiada za depresję.

Zapewne spytasz teraz: Jak to wszystko jest możliwe?

Uczeni dowodzą, że najważniejszą rolę odgrywa tutaj nasz układ odpornościowy oraz tzw. “nerw błędny”, który jest najdłuższym nerwem czaszkowym, należącym do autonomicznego układu nerwowego oraz łączącym mózg z układem pokarmowym.

Dowiedziono zatem, że co najmniej dwa rodzaje mikrobów produkują bardzo ważny dla nas neuroprzekaźnik – cząsteczki kwasu gamma-aminomasłowego (GABA), który steruje naszym zachowaniem.

Uczeni twierdzą więc, że wzrost zapadalności na choroby cywilizacyjne przypisuje się temu, że coraz gorzej my sami “dogadujemy” się z własnymi bakteriami. Zanieczyszczenie wód, powietrza, wysoko przetworzona żywność, antybiotyki itd. powodują, że nasze jelita są osłabione i nie mogą poprawnie pracować.

Jak zadbać o nasz mikrobiom i uniknąć efektu jo-jo

Przede wszystkim należy wprowadzić do diety poniższe produkty:

  • fermentowane produkty mleczne
  • produkty sojowe
  • kiszonki (przede wszystkim kiszoną kapustę, kiszone ogórki)
  • produkty zawierające naturalne bakterie probiotyczne (kefiry, jogurty)
  • sos sojowy
  • fermentowane tofu
  • buraki

Powyższe produkty pozwolą stworzyć lub też uzupełnić naszą florę bakteryjną, ale warto zadbać też o te mikroby, które już zamieszkują nasze jelita i wprowadzić także do naszej diety tzw. “prebiotyki”.

Prebiotyki stymulują wzrost korzystnych dla nas mikroorganizmów oraz jednocześnie ograniczają wpływ tych patogennych. Prebiotykami mogą być np. skrobia, błonnik pokarmowy lub też naturalne suplementy diety, które pozytywnie wpływają na nasze zdrowie.

Prebiotyki to inaczej składniki żywności, które nie są trawione w przewodzie pokarmowym. W przeciwieństwie do probiotyków nie zawierają żywych mikroorganizmów, a jedynie substancje stymulujące ich wzrost.

Najczęściej stosowane prebiotyki to poli- i oligosacharydy, np. inulina oraz fruktooligosacharydy, które można znaleźć w karczochach, szparagach, cykorii, cebuli, bananie, ziemniakach, porach, pomidorach oraz czosnku.

Przeczytaj koniecznie: Dlaczego trzeba jeść owoce i warzywa

Dodaj komentarz

error: Content is protected !!
back to top